Link :: 11.05.2010 :: 12:04

Pierwsza Komunia Zuzanny.


Komentuj (1)


Link :: 05.05.2010 :: 10:49

Majówka odbyła się znakiem łódki. Ekipa wyruszyła nie bez przygód i nie bez przygód dotarła. Pierwszego dnia oczywiście nie było mowy o wypływaniu, więc cały dzień spędziliśmy beztrosko się kręcąc. Ot, tak to już jest, kiedy Komandor "będzie za pół godziny" Misza dowodzi.

Choć wyruszenie miało mieć miejsce w piątek, przeniosło się na sobotę, kiedy większość z bólem głowy oczekiwała na akumulator i "to coś" do silnika :)

Także - żeby nie było - OIS.PL - rozrywkowo i odjazdowo to może i jest, ale jak sobie zorganizujesz. I jeśli będą Wam mówić, że coś dostaniecie "za pół godziny"...


W każdym razie - wszyscy chyba zaliczają wyjazd do udanych. Bo taki był! Szaleństwa nie kończyły się, o nie, łódeczka bujała, wszystko na swoim miejscu. Tylko dziś poobijani jesteśmy :)

No ale koniec już tego gadania, czas na foty. Przestrzeń jeziorna - na rozgrzanie




Przedstawię załogę może

Hubi "ja nie będę zakręcał butelek" Sternik :) Zarządca na pokładzie.





Ania i Karola - bo każdy musi znać swoje miejsce :)





Michał, który dołączył do nas "na dokładkę". Szczęśliwie dobrze na siebie trafiliśmy :)





Piotrek, który przybył z Karoliną





Kempa - największy wariat na świecie, który nie jest w stanie ogarnąć różnicy między "do siebie" i "od siebie", co zresztą pokazuje fotografia, na której Kempa stara się płynąć do celu :)





Iwan. Prócz bycia najwspanialszym mężczyzna na ziemi, jest także zdolny do poświęceń (palce i plecy do wywalenia) i - jak sam podkreśla - skutecznego zarządzania dziobem.





Stawianie, składanie, składanie, stawianie...










Czas opowiedzieć trochę o przestrzeni.

Miejsce, które na zdjęciu zajmuje Iwan, to "najgorzej, najgorzej, najgorzej". Stojąc tam zajmujesz się podawaniem, odkładaniem, przekładaniem i szukaniem :)





Piotrek prezentuje Państwu miejsce standardowe, które pozwala na ogarnianie foka, a także na wygodne siedzenie. Wygodne przez pierwsze dni, bo później (nie wiedzieć czemu) to siedzenie boli!




Relaks na dziobie. Przy takim wietrze spokojnie można rozłożyć się i dumać, bo o żadnych ruchach żaglami nie ma mowy.





Spanie. Osobny temat :) Niestety, nie udało mi się zarejestrować naszego legowiska, ale za to mam Anię i Huberta.




Jak to ułożyć? Czyli systemy rozpracowania kostki Rubika.




Podobno to już tradycja. Nie wiem, nie brałam w niej czynnego udziału. Ale widać było, że nie jest to zwyczaj ani łatwy, ani przyjemny :) :P




A w porcie w Sztynorcie przyszedł czas na rybki. Prawdziwe! Karolina i Piotrek to ogarniacze nr 1! (wybrałam jakoś tak dziwnie zdjęcie, na którym ryby może nie widać, ale głowę odkrojoną już tak!)






A na koniec jeszcze prezentacja łajby, żeby można było sobie zatęsknić.














Komentuj (1)


Link :: 27.04.2010 :: 15:21

Moja magisterka... ech, trochę się to wszystko pomieszało. Była już prawie gotowa, a tu trzeba pisać ponownie, raz jeszcze, znów. A wszystko za sprawą pewnej książki.




Biorą chętnie.




Mam na Ciebie kilka kolorowych karteczek, kolego! Ha! :)



Komentuj (0)


Link :: 20.04.2010 :: 15:47
Pewnego dnia, a było to jakiś czas temu, wybraliśmy się ochoczo do lokalu, którego nazwy nie będę zdradzać. Spotkaliśmy się dość niespodziewanie, ale jakże było miło, ach jakże.

Na przedstawionych fotografiach wykonanych aparatem "to jest jakiś megalomiacz?" przez osoby różne i różniste.

Nikt nie został zapytany o zgodę na publikację, w związku z tym sama dorzucam zdjęcie z moją osobą, także niepierwszej jakości.

Były tańce i zabawa. Aaa, jeszcze coś. Zdjęcia, jak sobie właśnie przypomniałam, są połączeniem imprez, które odbyły się w dniach zasadniczo rónych, jednak miejscówka pozostała ta sama. Rozróżniamy po obecności Winiego. Jak jest, to jest, a jak nie, to nie.

No.

















Taka zabawa.


Komentuj (1)


Link :: 26.03.2010 :: 12:24
Przedstawiam Państwu koncertowe wydanie zespołu Lechistan.

Występują:
Magdalena Tejchma - ney, ganassi recorder, shawm, zurna
Maciej Chwała - piano
Artur Krawczyk - bass
Wojciech Lubertowicz - bendir, riqq, daire, daf
Hubert Połoniewicz - kanun, ney


www.lechistan.art.pl





























Komentuj (0)


Link :: 22.03.2010 :: 12:21
Goście, goście.

Wprawdzie byli już jakiś czas temu, ale ja dopiero dziś mam chwilę, by tematem się zająć. Najpierw Stopa, bo była pierwsza.

Zwiedzanie było dość tradycyjne, fajerwerki raczej spokojne, a noc bez aparatu :)


Zaczynamy od końca, bo jakoś tak wyszło. W drodze na Centralny :)



Zygi był zachwycony wizytą, w związku z tym promieniał. Tak, dokładnie - promieniał!




Wilanów zaskoczył nas martwą - żywą ręką, która w budce kasowej straszyła nielicznych przechodniów. I bieg na autobus dookoła. Bo przygoda być musi!




Ilonka i tradycyjny warszawski Paw




Ledwo Chopin. Tu pograł, tu tłem zacnym stał się. Oto, oto Oni.







No i w sumie to tyle jeśli chodzi o Stopę. Później przyjechała moja Siora Ata z Krzysztofem oraz Rychlakiem :)

In da balkon. Już się robiło cieplej, a nasz balkon inaugurację sezonu wiosennego ma już za sobą. Także tak.




Po przyjeździe dziarsko rozpoczęliśmy zwiedzanie




Główną atrakcją okazały się pegazki - przez stepy, przez pola...









Nazywany Starym Miastem - przez jednych, atrapą przez drugich. Tam też byliśmy! :)






Szał Maryjny





Zobacz, Bocian!




U Pana Prezydenta. Wieczorem też do niego zapukaliśmy :)




Jego rok, to być musi, nie ma siły. Chopin ponownie na naszej trasie.




No i tyle :)




Komentuj (1)


Link :: 24.02.2010 :: 18:30
Pierwsze próby z lomo. Jeszcze nie wiemy jak i co. Ale zabawa była przednia :)

Foty z dokumantują wyprawę walentynkowo-urodzinową :)


Iwan gdzieś na stoku. Złapany, zielony... Mój ulubiony :)




Bardzo wspaniałe spotkanie ze Stopą i Michałem. Udało się chwilę pojeździć, ale moja wytrzymałość dała ciała i wybrała schroniskowego grzańca :) Po 9 zjeździe :)





Wiem, wszystko wiem. Ale i tak uważa, że ta fota ma MOC! To ja i ilonka przed wjazdem na stok :)




Kiedy już zapadł zmrok byliśmy królami stoku :) Wszyscy wracali się grzać w domku, a dla nas zaczynał się dzień




Mój samotny zjazd z żółtą barwą w tle. Dupa obita.




Samotni deskarze wśród tłumu narteczek.




No dobra, czasem wracaliśmy do pięknych firanek. Czas na wnętrza. Najpierw portret :) Auto.




Później duchy, duchy, duchy



Kącik snowboardzistów :P



Imprezowe imprezowe "uda mi się zrobić serce". No prawie :)




Tańce, Koko Dżambo i Didżej Zbyszek. Było grubo!







Komentuj (1)


Link :: 02.02.2010 :: 10:48
Jak co roku lans na stoku. A w zasadzie nie co roku, bo to był nasz pierwszy wyjazd. I pierwsze poważne przywdzianie deski.

Bolało, nie mówię nie. Ale pierwsze koty za płoty :) Potrafimy już metodą "na liścia" przeczłapać z góry na dół. Krawędzie tez już nie są nam obce więc - z różnym skutkiem raz to jedna raz druga jest grana.

Następny wyjazd za 11 dni. Jesteśmy już lepiej przygotowani (kulka ważnych zakupów zostało poczynionych). W związku z tym na zdjęciach z kolejnego wyjazdu nie będę wyglądała jak kwoczka z 20 kilogramowa nadwagą. Ale teraz? Cieszcie oczy i upajajcie się swoją wyższością :)



Siostra Zuzanna stawia pierwsze kroki (szusy?). Idzie jej dobrze, ma cierpliwego instruktora :)



Przygotowania. A tak w ogóle - uważam, że ta czapka jest zabawna. Niepraktyczna, ale zabawna :)



On taki śliczniutki, a ja taka wielka :) Uroki :)







Tak, słusznie zauważyliście, że większość zdjęć jest statyczna. Wiąże się to z tym, że zanim ktokolwiek złapie na nas ostrość, w czasie ruchu, to się wypierdzielamy :) No dobra, przesadzam, ale tylko trochę :P
:)


Komentuj (2)


Link :: 01.02.2010 :: 11:24
Wizyta u Stopy w Łodzi. Zdecydowanie częściej powinno to następować. Ale wiadomo - to tu, to tam.


Pies - wariat. Podobno wszystkie dalmatyńczyki takie są. Ten reaguje na "WON!". Jest miły, ale upierdliwy :)




Przygotowania do wyjścia. Oko już zrobione, to można "popykać". A reszta? Reszta poczekaaa :)




Bo najpierw trzeba zmyć jeden, żeby się drugim przytłoczyć :)




Przygotowania bywają czasochłonne. Sprawiają, że rozrywka często zaczyna się jż w dom. To proponuję podziwiania pięknych zębów Ilonki :)




Miś dawiś. Tego dnia nieźle mu się oberwało. I w zasadzie jakoś tak się składa, że od tamtych chwil powoli każde z nas idzie swoją drogą.





Tak, tak. To była ta pamiętna noc w "gejowo z Wami od 10 lat". Chylińska królowa parkietu i piosenka z serialu "Brzydula" na sobotniej imprezie. Diva tu, diva tam i godzina spędzona na gadce o drukarni. Fajki ja nie pale, wódki nie pije (nie pije).

Fajnie się jechało, jadło się fajnie. I szkoda, że wszystko (jak to ze mną bywa :)) skończyło się na komisariacie i taksówce za ostatnie pieniądze.

Przygoda! :)


Komentuj (1)


Link :: 01.02.2010 :: 10:42
No dobra :)

Zerkam, zerkam i widzę, że od czerwca roku 2009 posucha panuje w tej przestrzeni netu. Panuje Państwo, panuje, gdyż (nie, nie brak czasu!) zwyczajnie zapomniałam, nie chciało mi się i w ogóle mam fajne życie :)

Ale Stopa - co się okazało jak w Łodzi u niej byłam - ma lajt dodany do ulubionych, mało tego. Jak sama powiedziała "często tu zagląda"! No to Stopo, for ju :*

Nie wiem, czy Stopa nie ogarnęła sytuacji, czy aż tak bardzo jara ją fakt, że chłopak jej siostry łapie ją za cycki :) Michał obserwuje z bezpiecznej odległości :)




Nowy rok niedaleko, więc wychodzimy z chaty. Stopa - Gospodyni - prowadzi.




Bartek. Twórca hasła przewodniego (zaraz po "Gdzie jest bogracz?"), czyli WSZYSTKIEGO NOWEGO W DOBRYM ROKU!




Iwan w amoku :)



Męskie rozmowy :)




Każdy ma jakiegoś bzika... Wygrywa góralski kapeć! No i różowe kopyto!




Kto chce być DJ, zjada świderka! Pragnę dodatkowo zwrócić Państwa uwagę na prawą część zdjęcia, gdzie widać kubeczek z bograczem! Był podjadany od samego początku!



Gospodarz chaty - Michał. Mieć dom w górach to spoko jest, joł :)




Mina Stopy - bezcenna :)





Komentuj (1)


Link :: 22.06.2009 :: 09:25
Najmłodsza - kilka chwil jej cierpliwości i udało się tak :)










Komentuj (2)


Link :: 22.06.2009 :: 09:23
Wianki w krakowie...



Na koncercie mały deszczyk, dużo stania, tłumy. Sam Lenny - spox, oprawa i technika - słabo. Kraków się nie postarał... A sztuczne ognie... aż nie chce mi się pisać, a zdjęcia obnażą tylko małość dawnej stolicy polaków, więc dam sobie spokój :) i skupię się na tym, co było spoko.









Krzysiowi tak się nudziło, że postanowił trzymać parasol i zasnął :)




Prawdziwi koncertowi wyjadacze wiedzą dobrze, co trzeba zabrać ze sobą gdy ciemno, zimno i pada, ha!



Załamka siory. Nie pierwsza, nie ostatnia tamtej nocy :)



Po koncercie przystąpiliśmy do zwiedzania...







Odwiedziliśmy także Gabrysię w stalowej magnolii, ale okazało się, że jest już 6 rano zaraz iw zasadzie, to trzeba iść do domu.



Wejście dla vipów :P



I jeszcze zbioróweczki. Lowe dla wszystkich, którzy byli i do zo :)








Komentuj (0)


Link :: 22.06.2009 :: 09:15
Spotkanie po latach. I to dosłownie, bo przecież nie widzieliśmy się już tyle czasu... nocny kebeb, szybkie bistro, czyli to, co spoko. Do zo :)






Komentuj (0)


Link :: 03.06.2009 :: 14:30
Tak właśnie teraz jest. Na nowo, szczęście, dzieją się takie rzeczy. Dobrze jest, bardzo. Za bardzo. Za wszystko. I - jak to bywa - warto zaznaczyć, że taki moment był, bo znając życie - szybko się to skończy. Ale - skoro jest, to się jaram.






Komentuj (0)


Link :: 28.05.2009 :: 11:31
Odgrzebane starocie znalezione. Nauka jazdy na koniku i ciekawostki. Pisać wiele nie będę - bo i co tu pisać. Rodzinka się zebrała i dajesz dajesz. Były koniki, pieski i nieczynne ryby. Spoko raczej :)

A, no i jeszcze jedno. Wiem, że te paprochy są brzydkie, ale mi się pobrudziło i nie poczyściło. Życie.









A to już ja (w postaci artystycznych strzępów oraz cienia) z pieskiem:




No i finisz. "Zdechła ryba, patrz! Zdechła ryba!". Zdjęcie zrobiła Zuzanna lat 7 zainteresowana przyrodą - zwłaszcza tygrysami.





Komentuj (2)







[Księga gości]



2010
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj




trzaskprask.
bialekozaczki.



bosy.
koza.



bedur.
bartpogoda.
ogien.
piotrusb.
hakkepeachpit.
weatherman.
satyr88.
ptasiemleczko.
anahitaz.
burkinafazo.
kicz.
p-apier.
majty.
roztopolotu.
szczerbik.
undaar.
kociak.
marekkopec.
webber.
tymonski.
zaoknie.
eselowu.
chudkiewicz.
tasman.



vhm-design.
brandnumedia.
ekiselev.
recycledarea.
neilduerden.







zrobił:
bosy